Moja twarz X.X'
Następnym razem nagram w kłusie :D
Później wszystko zaktualizuję i dodam kilka krótkich filmików z Galą :)
---
Eeech, w poniedziałek powrót do szkoły. zUo *-*’
Odwiedziłam Galę 17 lutego i wczoraj.
17.
Wszystko szło schematycznie, nuuuda. Chodzenie luzem, lonża
luzem, wsiadanie. W stępie było ok., spróbowałam kłusa. Z początku fajnie,
wolny kłus. Potem jednak znowu kombinowała -.- to na prawo, lewo, machanie
łbem, echh. Ostatecznie skróciłam jazdę, bo nie było sensu tego dalej ciągnąć i
wszystko pogarszać… Parę minut na koniec w stępie, zatrzymania, ruszenia i
koniec.
W stajni musiałam coś zrobić z przednim warkoczem Gali, bo
po dwóch dniach zawsze zamienia się w magiczne afro <_<
Zrobiłam jej coś takiego:
Było pięknie, idealnie…lecz (jak się okazało w piątek) nie
na długo |D’
Praca z Galą poza siodłem jest coraz lepsza. Pojawiają się
możliwości jakich wcześniej z nią nie miałam. Nawet taka drobnostka jak stanie
luzem w stajni przy zabiegach pielęgnacyjnych itd. – mała rzecz, a jak cieszy
:) Wiem, że nie będzie wędrowała sobie od boksu do boksu i spokojnie mogę
zostawić ją samą na chwilę. Albo chociażby zabieranie koni z padoku, wszystkie
schodzą nerwowo, bo wiedzą, że czekają na nie marchewki w żłobach. Po Huzarze
Gala w całym tym harmiderze podchodzi do mnie przy wyjściu i spokojnie wraca ze
mną,nie ważne czy mam uwiąz czy nie.
Parę fotek z tamtego dnia:
Piątek (22 luty).
Gala była kilka dni po wizycie kowala, ja nie miałam na nic
ochoty, więc nawet nie próbowałam na nią wsiadać. Byłam nastawiona na zabawę :P
Pierwsze co musiałam poprawić warkocz, o zgrozo, co to było
X.X Chyba nie znajdę na niego dobrego sposobu plecenia, żeby Gala go nie
zrujnowała.
Wyczyściłam ją i puściłam na padok za stajnią. Skleroza nie
boli, musiałam wrócić po bacika i wiadro (chciałam ją z nim oswoić XD). Idąc w
kierunku stajni zauważyłam, że Gala wierciła się niespokojnie tuż by bramce od
padoku. Normalnie zawsze zwiewała na drugi koniec. Wracając już do niej,
zarżała na mój widok O_O Niunia kochana *w*
Haha, oswajanie z wiadrem trwało z 4 minuty, ta jej prędkość
uczenia się, lol. Na początku nie pozwalała podejść z wiadrem, na koniec
chodziła w stępie z niespodzianką na zadzie >D
Ćwiczyłyśmy dalej luzem wolty, zatrzymania, cofania itd.
Stwierdziłam, że spróbuję kłus luzem..dotąd nigdy to się nie
udało. Zawsze, gdy zaczynałam biec, ona od razu się odwracała i zwiewała mi.
A tu niespodzianka :) Biegła ze mną, trzymała się mojej
prawej ręki. Udawały się nawet wolty, potem bieganie przez złamaną gałąź.
Zatrzymanie z kłusa jak zwykle perfekcyjnie :D
Następnie wykorzystałyśmy drzewa przy płocie padoku. Podczas
przechodzenia po między nimi (to naprawdę totalny slalom) jest miejsce tylko na
jedną osobę, koń musiał iść za mną. Nie powiem, cieszę się, że mnie nie
stratowała, bo zawsze tylko tam wchodząc ruszała od razu szybkim kłusem.
Uspokoiłam ją parę razy, po czym już bezproblemowo błądziłyśmy pomiędzy drzewami
:)
I w sumie..na tym skończyłyśmy. Byłam mega zadowolona z tego
co osiągnęłyśmy :) Szczerze to już zaczynają kończyć mi się pomysły XD
Jak ktoś jakieś ma, typu zabawa z plandeką itd. to piszcie w
komentarzu! :)
W Huzarze próbowałam z piłką, ale zero zainteresowania ze
strony Gali u.u’
W domu po raz trzeci wzięłam się za lekturę książki Karen
Rolf „Ujeżdżenie, naturalnie!”. Muszę zobaczyć jak to wszystko działa z Galą i
opracować plan działania w siodle. Chciałabym na razie zlikwidować czarną
wodzę, myślałam, żeby np. zacząć z pomocą mojego taty ćwiczenia na lonży z
halterkiem lub zwykłym ogłowiem, aby wyczulić Galę na dosiad.
Wygrzebane z telefonu - Gala w Huzarze na myjce :)
Btw. Gala już płowieje X__X Od zadka do połowy brzucha już jest ciemno gniada, gwrr.
To na razie tyle :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz