Rany, nie wiem jak wy, ale ja ostatni tydzień praktycznie spędziłam w łóżku. Dopadło mnie choróbsko. Staram się za wszelką cenę nie omijać lekcji w szkole, żeby być na bieżąco chociażby z matematyki. Nie raz miałam z nią problemy, a teraz zbliża się matura!
Byłam na dniach otwartych SGGW :D Jest motywacja! Bardzo miło rozmawiało się ze studentami oraz prorektorem. Nawet zrobiłam na nich wrażenie, iż już odbywam praktyki w gabinecie oraz, że chcę iść w kierunku pracy z końmi. Nie pierwszy raz usłyszałam o osobach, które porywały się na pracę z końmi, a na widok ich majestatycznej wielkości od razu dziękowały ;) No cóż, sama nie wyobrażam sobie zacząć z nimi pracować bez wcześniejszego kontaktu z tymi zwierzętami. To tak jakbym nagle miała wyprowadzać...nie wiem, żyrafę xd Bo do słoni myślę, że przyzwyczaiłabym się dosyć szybko.
Jutro z rana wyjeżdżam do KJ Huzar na klinikę z Juanem. Na pewno napiszę po powrocie relację (choć z opóźnieniem, bo mam mnóstwo nauki na przyszły tydzień). Jestem podekscytowana na samą myśl zobaczenia Lidera, haha :D
O, we wtorek do tego pójdę do gabinetu wet. ustalić czy mogę już przychodzić co sobotę. Czas zamówić fartuch medyczny! .. w sumie to wybrałam już, ale gdy tylko wchodzę na stronę i patrzę na cenę to szkoda mi pieniędzy u.u Niby fartuch tylko ciemno granatowy, bez wzorów, a wydatek 65 zł. Eeech.
Dwa dni temu wysłałam kilka e-maili do stajni w Holandii, chciałabym na minimum 2 tygodnie wyjechać i pracować przy fryzach. Może się uda.
Sprawa z Afryką nadal stoi, nie mogę wysyłać za dużo podań, bo muszę najpierw załatwić nowy szablon na bloga. Ten, no cóż, według mnie nie jest odpowiedni ^^'
W wolnych chwilach od nauki (biorąc pod uwagę, że przez 3 tygodnie nie miałam czasu wybrać się do stajni na trening <.<) wróciłam do rysowania. Cała ja, ponad 6 miesięcy mogę nie tknąć ołówka do rysowania, a potem nagle bach!.. i idę już hurtowo.
Ciel Phantomhive - Kuroshitsuji
Alois Trancy - Kuorshitsuji (tego to już zepsułam totalnie..)
Tak bardzo chcę już pojechać na jakikolwiek trening *----* Za długo nie jeździłam, gwrr.
Może pod koniec przyszłego tygodnia już się uda. Do tego znowu zaczynają cię Hubertusy i jak co roku nie zapowiada się, żebym wzięła udział. Dobrze byłoby mieć swojego konia.
I am looking for a sponsor for a trip to Africa, help meh.
Zdjęcia z 7 września:
Osobiście jedne z moich ulubionych, lubię taki klimat.
Zbaczając z tematu-co za ironia, że za wszelką cenę
staram się wyprzeć z mojej głowy myśli o Gali,
a cały pokój mam w zdjęciach z nią...







Wooow, po takiej przerwie ? Super ! Masz duży talent ! *.*
OdpowiedzUsuńObserwuję ;3 Zapraszam do siebie - może też zaobserwujesz i skomentujesz ? Będzie mi bardzo miło ;)
http://imagine-day.blogspot.com/